Wilki – “WILKI”

Do niektórej muzyki trzeba dojrzeć – właśnie taka była moja pierwsza myśl po odpaleniu debiutanckiego albumu grupy stworzonej przez Roberta Gawlińskiego. Co jakiś czas mam w życiu taką sytuację, że słuchając piosenki, która do tej pory nie raz przewijała mi się przez uszy myślę w głębi ducha: “ty kretynie jak mogłeś wcześniej nie zwrócić na to uwagi!?”.

Dokładnie tak poczułem kiedy w głośnikach leciała ‘Amiranda’. Gdy tylko udało mi się dorwać (bo inaczej nazwać nie można takiego pożądania) Wilki i ich pierwszy krążek o takim samym tytule, wydany w 1992 roku, zrozumiałem, że do takiej twórczości trzeba po prostu dorosnąć. Głos, teksty i charyzma Roberta Gawlińskiego są siłą napędową płyty (jak i całych Wilków), ale głupotą byłoby powiedzieć, że muzyka w jakiś sposób odstaje. Nie ma tutaj słabej piosenki, ale ja skupię się na tych wybitnych.

Na pierwszy ogień idzie oczywiście ‘Son of the blue sky’, pierwszy wielki hit zespołu. Piosenka poświęcona zmarłemu w czasie prac nad albumem koledze – Adamowi Żwirskiemu. Piękne intro oparte na harmoniach, zamienia się w delikatny rytm; stopniowo rozkręca się śpiew, aż w końcu dochodzi gitara elektryczna, a na deser podana jest prosta, ale melodyjna solówka. Łatwy, wpadający w ucho refren. Utwór do dziś jest jedną z nielicznych polskich piosenek napisanych w obcym języku, którą potrafi zanucić większość Polaków.

Następnego hitu nie trzeba daleko szukać: już następny numer – wspomniana na początku ‘Amiranda’ – powala na kolana. Dynamika piosenki idealna na otwarcie koncertu, świetnie komponująca się gitara z flażoletami w tle i oczywiście genialne teksty. ‘Będziemy kochali się jak bezdomni cyganie”, “Może dlatego zabijamy, że jesteśmy wciąż sami; A może jesteśmy sami bo wciąż zabijamy” zamykają dyskusję. Po szybkiej piosence czas na zwolnienie – i tu niemal od razu pojawia nam się balladkowy ‘Beniamin’. Głupotą byłoby spróbować opisać magię tego utworu, można go tylko słuchać i karmić nim swoje uszy. Niewiele więcej można powiedzieć o egzotycznie brzmiącej “Eli lama sabachtani”. Tytułowy tekst to słowa ukrzyżowanego Jezusa – “Boże mój, czemuś mnie opuścił” – natomiast Bóg na pewno nie opuścił grupy przy tworzeniu takich piosenek. Wspaniała balladka, można śmiało wypisywać na rozluźnienie, bez recepty.

Tym albumem Wilki wdarły się od razu na szczyty list przebojów zdobywając podwójną platynę i wyznaczyły nowy rozdział w polskiej muzyce. Teksty są ponadczasowe i do dziś ze świecą szukać piosenek ładniej ubranych w słowa. Polecam debiutanckie ‘Wilki’, chociażby aby sprawdzić czy już do nich dojrzeliśmy.

Piotr Król

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.7/10 (3 votes cast)
Wilki - "WILKI", 7.7 out of 10 based on 3 ratings

Dodaj komentarz

lub

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin